Parlament Europejski debatował wczoraj nad budzącym kontrowersje tematem wykorzystania skanerów prześwietlających pasażerów na lotniskach. - Zanim powstanie wspólne podejście UE w tej kwestii, oczekujemy od Komisji Europejskiej szczegółowych analiz. Chcemy, aby wszelkie aspekty etyczno-prawne zostały dogłębnie sprawdzone powiedział Jacek Protasiewicz (PO), członek Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych w PE.
W 2008 roku PE przyjął rezolucję w sprawie skanerów ciał, gdzie krytycznie odniósł się do zamieszczenia na europejskich lotniskach urządzeń, uznając je za zbyt ingerencyjne. Komisja powinna przedstawić propozycję wprowadzenia skanerów ciała w ciągu najbliższych miesięcy, ale tylko wtedy, gdy wszystkie pytania związane z ich skutecznością, wpływem na zdrowie i zachowaniem prywatności zostaną odpowiednio uwzględnione.
- Ważne jest, aby te urządzenia były nie tylko bezpieczne dla zdrowia, ale również aby wizerunki skanowanych pasażerów były odpowiednio zabezpieczone. Zwłaszcza, gdy dotyczy to dzieci - dodał Artur Zasada (PO), członek Komisji Transportu w Parlamencie Europejskim.
Jedno z pytań posłów skierowanych do KE odnosi się do kosztów związanych z wprowadzeniem technologii. Dla wielu małych lotnisk mogą one być trudne do poniesienia. - Najnowocześniejsze dostępne skanery kosztują około 150 tys. euro i nawet one nie są w stanie wykryć ładunków wybuchowych ukrytych wewnątrz ciała. Umożliwia to przeprowadzania aktów terrorystycznych przy użyciu tzw. "bomb czopowych" - zauważył Zasada.
- Równolegle do wdrażania nowych zabezpieczeń trzeba się skoncentrować na polepszeniu istniejących środków bezpieczeństwa, szkoleniu personelu lotniska i efektywnej wymianie danych między organami bezpieczeństwa. W wielu portach lotniczych wciąż nie dopełnia się podstawowych procedur - stwierdził Protasiewicz.